wtorek, 7 marca 2017

I ty Kallosie przeciwko mnie?


Piszę w końcu post do którego zbierałam się od dawna, trzeba w końcu powiedzieć to głośno - producenci kosmetyków (do włosów i nie tylko) chwalą się na przedzie opakowania np brakiem silikonów albo zawartością drogich olejów i innych cudownych rzeczy. Początkująca osoba w temacie włosomaniactwa po prostu weźmie to "cudo" z pułki i z najwyższą przyjemnością będzie używać produktu, który może wcale nie być tak dobry jak na pierwszy rzut oka może się wydawać. 
O jakim zagrożeniu skrytym w składzie mowa? Oczywiście o alkoholach, które mają działanie wysuszające. 
Nie po to nawilżamy, olejujemy, dbamy a nawet czeszemy włosy delikatnymi szczotkami, aby zawarte w tak wielu produktach alkohole udaremniały całą robotę. Musimy pamiętać, że włos wysuszony to włos który szybciej się rozdwaja, łamie i robi się matowy, czyli przeciwieństwo tego co chcemy osiągnąć :)
Zwykle na blogach, filmikach i innych włosowych stronach wypisuje się absolutnie wszystkie rodzaje alkoholi, te dobre alkohole tłuszczowe i te złe wysuszające, jednak postanowiłam tego wam oszczędzić i wypisać te wysuszające, które dodawane są najczęściej i gdy nie chce nam się studiować dokładnie składnik po składniku możemy po prostu wyszukać wzrokiem tego co chcemy unikać a są to:

- Alcohol Denat
- Benzyl Alcohol
- Isopropyl Alcohol
- Ethanol Alcohol 

Przestrzegam jednak przed paniką za każdym razem gdy w składzie zobaczymy wyraz Alcohol gdyż tak jak wspomniałam wyżej istnieją też alkohole tłuszczowe, które dobrze działają na włosy, skórę itd. przykładem takiego alkoholu jest Cetearyl Alcohol, którego znajdziecie praktycznie wszędzie i nie należy się go i jego podobnych obawiać :)

Do napisania tego posta nakłoniła mnie jakiś czas temu sytuacja w której chciałam jak zwykle wziąć z pułki zaufanego Kallosa ale postanowiłam zerknąć na skład i po chwili brałam do ręki każdego Kallosa jakim dysponował ten punkt Hebe i byłam w szoku nie znalazłam żadnego bez Benzyl Alcohol w składzie.


Benzyl Alcohol 3 od końca w składzie


Po pierwszej fali przerażenia gdzieś pojawił się ten głosik rozsądku, że przecież jest on na 3 od końca miejscu w składzie i że nie może tego być wiele w produkcie, jednak wolałabym gdyby nie było go wcale. Proponuję wam przyjrzeć się składom waszych produktów do włosów i jeśli mają w sobie wyżej wymienione i wytłuszczone nazwy to zastanowić się czy warto kupić ten produkt ponownie. Bo nie namawiam do wyrzucenia nagle wszystkiego do kosza, raczej zużyć to co macie i następnie skusić się na ciekawszą propozycję a mamy ich na rynku wiele! :) 

W najbliższej przyszłości planuję porobić recenzje produktów do włosów (wraz z analizą składu) abyście wiedzieli jakie produkty warto wypróbować :)

Jeśli macie jakieś pytania czy propozycje produktów do testów śmiało piszcie, na pewno odpiszę! :)

Pozdrawiam! 

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykuł, nie myślałaś nigdy o założeniu wlosomaniaczego kanału na youtube?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, jednak nie posiadam na ten moment dobrego sprzętu nagrywającego, a obawiam się, że filmiki kręcone telefonem mogłyby się nie spodobać :)

      Usuń
    2. Zależy jakim niektóre mają dobrą jakość. :)

      Usuń